POLSKI LONDON DESIGN FESTIVAL

KATARZYNA JEŻOWSKA, KORESPONDENCJA Z LONDYNU

26.10.2010

WYDARZENIA

Środa. Dzień instalacji w Victoria and Albert Museum, które po raz drugi zostało oficjalnym centrum festiwalowym.  Jest 18.00, muzeum zamyka się dla zwiedzających, bocznym wejściem od strony Cromwell Road wjeżdżają samochody z wielkimi skrzyniami i obiektami tajemniczo wystającym ze zwojów folii bombelkowej.  Witam się z Oskarem Ziętą, który  wraz z Pauliną Latham z Instytutu Kultury Polskiej w Londynie i swoją ekipą będą instalować wyczekiwaną od dawna instalację Blow and Roll w ogrodzie Madejskiego na dziedzińcu muzeum.
Prawie-czwartek. Przez wielkie okna południowej części widać metalową konstrukcję na kółkach, która odbija się w tafli fontanny. Cały ogród oświetla intensywnie różowe światło. Instalacja wygląda fantastycznie!

Czwartek. Konferencja prasowa i oficjalne otwarcie imprezy. Ben Evans, dyrektor festiwalu, wita dziennikarzy zgromadzonych w recepcji w muzeum.  Przez najbliższy tydzień będzie tu siedziba Ambasady Brytyjskiego Dizajnu, miejsca spotkań z intrygującą instalacją Retrouviusa. Wszyscy wyraźnie podnieceni tym, co się będzie działo w mieście przez kolejne dni. Tymczasem w ogrodzie Oskar prezentuje jak działa instalacja. Wśród dziennikarzy jest Matylda, autorka jednego z ciekawszych blogów o dizajnie Matandme.net.

Niedziela. We wschodnim Londynie Neville Brody, londyński projektant i typograf przygotował Anty Design Festival. W jednej z hal wystawowych wpadam na Krystiana Kowalskiego, który podobnie jak ja oczekiwał zobaczyć coś więcej. Niestety, ADF rozczarowuje. Krystian przy okazji zaprasza na wystawę w galerii Mint, gdzie wspólnie z innymi absolwentami RCA pokazuje swoje projekty w ramach wystawy eksperymentalnych obiektów "HomeWorks".

Środa. Na South Kensington wpadam na Tomka Rygalika, który razem z Federal Office kończy właśnie przygotowywać wystawę Translations, opowiadającą o tym, że żaden projekt nie istnieje w próżni i w pewien sposób nawiązuje do obiektów już istniejących. Zabieram ze sobą ulotkę (projektu Axela Peemoellera) zdecydowanie jedną z najlepszych jakie ostatnio widziałam.

Czwartek. Znowu Brompton - dzielnica muzeów i showroomów, która dzisiaj oficjalnie jest w centrum wydarzeń. Na kolejnych otwarciach spotykam polską delegację projektową. Rozmawiamy o tym co nowego w polskim designie. Szczególnie interesująco brzmią plany pokazaniahistorycznych zbiorów polskiego wzornictwa zmagazynowanych w Otwocku.

Sobota. Przedostatni dzień festiwalu. Oglądam wystawę Maćka Wójcickiego w Urban Outfitters na Oxford Street. Na ostatnim piętrze showroomu z oryginalnymi ubraniami świetnie prezentuje się zwłaszcza L.O.F.T. - wielofunkcyjne biurko.

Niedziela. 8. edycja festiwalu dobiegła końca, wszyscy są wyczerpani, niewyspani i przejedzeni tym całym designem. Wracam do domu metrem, z tym najbardziej powszednim symbolem londyńskiego designu.

Festiwal odbył się po raz ósmy. fot. ARC

Londyn znowu tętnił designem. fot. ARC

Krystian Kowalski (Kompott studio), ławka prezentowana w Mint. fot. Katarzyna Jeżowska