POLACY NA ISALONI: WYKORZYSTAJMY SZANSĘ!

EWA TRZCIONKA, MARCIN MOŃKA, KORESPONDENCJA Z MEDIOLANU

6.5.2011

WYDARZENIA

W zgodnej opinii uczestników i obserwatorów tegoroczna jubileuszowa, 50. edycja Salone Internazionale del Mobile w Mediolanie była dla Polski wyjątkowa. - Musimy wykorzystać tę szansę - deklarują zarówno polscy producenci jak i projektanci. Najbliższe miesiące pokażą, czy potencjał polskiego środowiska zniweluje dystans dzielący nas od tej części świata, do której nieustannie aspirujemy.
Na tą wyjątkowość złożył się cały szereg bardzo przyjemnych dla polskich wystawców okoliczności. Po pierwsze: zdecydowaliśmy się pokazać cały przekrój polskiego projektowania. Publiczność z całego świata miała więc okazję poznawać zarówno design konceptualny, którego przecież w Polsce nie brakuje (ważną rolę odegrała wystawa "Unpolished 6 - Young Design From Poland"), dopisały studia projektowe, pojawiły się też duże firmy produkcyjne, które zaprezentowały najciekawsze wdrożenia. I tutaj ważnym odniesieniem jest bez wątpienia spojrzenie na polski design w perspektywie projektowo-producenckiej.

Zmiana postrzegania
- Jesteśmy przecież czwartym na świecie producentem mebli. Niewiele jednak za tym jak dotąd podążało, niewiele polskich firm było kojarzonych w świecie. Myślę że tegoroczna edycja targów zmieni nieco postrzeganie polskich producentów - przyznała Miśka Miller-Lovegrove, współkuratorka wystawy "Young Creative Poland: in Production". Pierwsze efekty już są. - W zeszłym roku, gdy po raz pierwszy prezentowaliśmy polskie projekty, wystawę odwiedziło 30 tys. osób. Pokazaliśmy wówczas kreatywność oraz zdolności koncepcyjne. W tym roku uzupełniamy ją o wymiar produkcyjny - mówiła Anna Pietrzyk-Simone, druga z kuratorek "Young Creative Poland: in Production". Stąd tak ważna obecność polskich producentów w Mediolanie, na tej ekspozycji właśnie. A ci nie zawiedli, szyki wspólnie zwarły duże marki: Iker, Vox, Noti oraz Zieta Prozessdesign, które wspólnie przygotowały wystawę. Firmy chciały jak najlepiej wypaść, ale także sprawdzić się w międzynarodowym towarzystwie. - Mamy tutaj możliwość konfrontacji własnych produktów z konkurencją - przyznał Paweł Cymorek z firmy Iker.

Bo mamy potencjał
Ta konfrontacja jest rzeczywiście ważna. Zwracał na nią uwagę Tomek Rygalik, na iSaloni pojawiający się nie tylko w charakterze projektanta kilkunastu sof, foteli i lamp (w tym nowego projektu - foteli Zulu, stworzonych z pianek o różnych twardościach; jak sam zadeklarował, ten projekt to jego "rozmowa z materiałem"), ale również dyrektora artystycznego marki Comforty. Firma wystawiała się na ekspozycji "Real Industry Future Classics" w ramach Superstudio Più w Zona Tortona. - Nawiązujemy bardzo interesujący dialog. Polska przechodzi obecnie z roli producenta-dostawcy do roli producenta z marką. Tu świetnym przykładem jest Comforty. Otwieramy markę na świat, tworzymy strategię, dzięki której możemy przejmować kontrolę nad rynkiem. I co niesłychanie istotne: mamy potencjał produkcyjny, fabryki, niezwykle mocno wykwalifikowanych ludzi. To wymiar, z którym ogromny problem mają np. Włosi, którzy produkcję wyprowadzili z kraju - mówił Tomek Rygalik.

Na inną mocna stronę zwróciła uwagę Agnieszka Jacobson-Cielecka, kuratorka wystawy "Unpolished 6 - Young Design From Poland". - Wpisujemy się w pewien nurt rzemiosła, i mamy tutaj ogromny potencjał. Wiele energii drzemie np. w naszej sile koncepcyjnej, m.in. dlatego, że 50 lat komunizmu nas zaprawiło, i ocaliło w nas niezbędny element zaradności - przyznała Agnieszka Jacobson-Cielecka.

Silna reprezentacja
O pracy projektowo-producenckiej na przestrzeni wielu lat doskonale wie firma Paged, która również pojawiła się w Mediolanie z silną reprezentacją produktów. Ta firma to już prawdziwy nestor wśród polskich wystawców, bowiem odwiedziła Mediolan już po raz 20. - Osoby, którą znają naszą markę od lat, stale nam kibicują. W tym roku postanowiliśmy pokazać spójną markę, prezentującą się w ten sam sposób zarówno w Polsce jak i za granicą. Żyjemy w świecie globalnej wioski, dlatego design jest przecież niemal ten sam tak dla Polaków, jak i dla Włochów - zadeklarowała Anna Gołębicka, dyrektor marketingu w firmie Paged. System prezentacji firma oparła także na tradycji, pokazując drogę, jaką producent pokonał w przeciągu 130 lat istnienia firmy. Paged odniósł się więc m.in. do starych i wypróbowanych wzorów (m.in. krzesła Mariana Sigmunda), nie zabrakło także eksperymentów z dobrze znanymi materiałami: tutaj szczególną rolę odegrało krzesło X-Chair, czyli połączenia sklejki z naturalnym linoleum. W Mediolanie nie zabrakło również marek Kler (cztery premierowe kolekcje mebli wypoczynkowych autorstwa międzynarodowego zespołu projektowego) czy Balma, ta ostatnia zaistniała w przestrzeni biurowej. Stoiska mieli też studio Puff Buff, Robert Majkut oraz Planika.

Polskich akcentów było w tym roku w Mediolanie naprawdę wiele: silną reprezentację mieliśmy na wspomnianej już wystawie "Unpolished 6 - Young Design From Poland", którą można było oglądać na Ventura Lambrate. Tutaj swoje obiekty prezentowali m.in. Agnieszka Bar, Aze Design, Beton, Agnieszka Czop i Joanna Rusin, Kosmos Project, Bogdan Kosak czy Malafor. Dużym zainteresowaniem cieszył się też m.in. projekt Coffee Bench poznańskiego studia Beyond. Ich projekt modularnej ławki zainteresował m.in. Niemców i Holendrów.

Neony jak u Wiśniewskiego
Wśród osób odwiedzających Mediolan pojawiali się zarówno ludzie z branży, jak i wielu poszukiwaczy trendów. Wśród nich m.in. Maria Szabłowska, dziennikarka telewizyjna, związana m.in. z "Wideoteką dorosłego człowieka". - W Mediolanie jestem m.in. dlatego, że moja córka, Małgosia Lipińska zajmuje się projektowaniem i pracuje w studiu Tomka Rygalika. Dla mnie uczestnictwo w targach to szansa na pewną konfrontację - wiem jak wyglądają targi innych branż, np. te w Midem, i byłam ciekawa jak targowo wypada design. Zauważyłam pewne wspólne zależności między światem mody, którą bardzo się interesuję, a designem właśnie: to nieustanne poszukiwanie czegoś nowego. Nawet ze świadomością, że dany projekt w ogóle nie trafi do produkcji. I podobnie jak np. w świecie mody działa tutaj również magia wielkich nazwisk. Na prezentacji firmy Kartell prezentującej nie tylko nowości, ale też ikony designu dostrzegłam nieprzebrane tłumy, a wszechobecne neony skojarzyły mi się z... Michałem Wiśniewskim - mówiła nam Maria Szabłowska.

Wykorzystać szansę
Targi, choć są największą imprezą branżową, skupiają nie tylko specjalistów z branży zajmujących się projektowaniem. Targi były w tym roku rekordowe, liczba odwiedzających przekroczyła 321 tys. gości, w tym prawie 6 tys. dziennikarzy z całego świata. O roli mediów mówiła Miśka Miller-Lovegrove. - To bardzo dobrze, że tak wielu dziennikarzy odwiedza imprezę, ponieważ potrafią oni odnaleźć nowe drogi dla designu - zadeklarowała.

Wygląda więc na to, że wielu środowiskom zależy na polskich projektach i po udanych dla Polaków targach trzeba mieć nadzieję, że wykorzystamy szansę. Bo następna pojawi się dopiero za rok.

Meble Zulu projektu Tomka Rygalika. Prosty, lekki, bezpretensjonalny i komfortowy komplet wykonany z samej gąbki obszytej wysokiej jakości wełną. fot. Ewa Trzcionka

Miśka Miller-Lovegrove, współkuratorka wystawy "Young Creative Poland: in production", w rozmowie z Ryszardem Balcerkiewiczem, prezesem firmy Noti. fot. Ewa Trzcionka

- W tym roku postanowiliśmy pokazać spójną markę, prezentującą się w ten sam sposób zarówno w Polsce jak i za granicą - deklarowała Anna Gołębicka, dyrektor marketingu w firmie Paged. fot. Ewa Trzcionka

Wystawę "Young Creative Poland: in production" przygotowały wspólnie firmy Iker, Vox, Noti oraz Zieta Prozessdesign. fot. Ewa Trzcionka

Studio Beyond z Poznania - Karolina Tylka i Szymon Nawój - i ich Coffee Bench. fot. Ewa Trzcionka

Maria Szabłowska, dziennikarka telewizyjna, związana m.in. z "Wideoteką dorosłego człowieka", z córką Małgorzatą Lipińską, która zajmuje się projektowaniem i pracuje w studiu Tomka Rygalika. fot. Ewa Trzcionka