NAGRODA ZA ZEGAR, KTÓRY… DZIERGA

MON

26.10.2010

RZECZY

Projektantka z Norwegii, Siren Elise Wilhelmsen stworzyła zegar z kukułką, który dzierga. Pomysł tak spodobał się Duńczykom z firmy Normann Copenhagen, że postanowili przyznać jej główną nagrodę w konkursie Time to Design - New Talent Award 2010.
Konkurs zorganizowany przez Normann Copenhagen wraz z programem Link Up oraz The Danish Art Workshops rozstrzygnięto po raz trzeci. Podobnie jak w dwóch poprzednich edycjach jego odbiorcami byli młodzi designerzy, którzy dopiero mają się odnaleźć w przyszłym zawodzie.

Jury w tym roku nie miało wątpliwości i nagrodziło projektantkę pochodzącą z norweskiego Bergen, choć od 8 lat mieszkającą w Niemczech (w Berlinie w tym roku Wilhelmsen ukończyła Wydział Wzornictwa Przemysłowego na Uniwersytecie Sztuk). Nagroda przyznana przez Duńczyków nie jest jej pierwszym wyróżnieniem, choć pierwszym tak poważnym (wcześniej nagradzano ją na konkursach w Norwegii oraz Niemczech).

Co tak urzekło jury w tym roku? Otóż projektantka postanowiła tworzyć zegar, który nie tylko ogranicza się do odmierzania czasu, ale może dać użytkownikowi coś zdecydowanie więcej. Bo ten zaprojektowany przez Wilhelmsen potrafi zdziałać cuda, i wydziergać np. szalik. Jurorzy docenili poczucie humoru autorki, która przecież - pochodząc z Norwegii - doskonale wie, jaką rolę w jej ojczyźnie może odgrywać ciepły szal na zimę. A na egzemplarz, który wyjdzie spod zegarowych szydełek, trzeba będzie czekać... aż cały okrągły rok. Norweżka tak bowiem skonstruowała mechanizm czasomierza. Jej urządzenie, w dodatku z kukułką, czas rejestruje w trzech formach: jedno wydziergane oczko to pół godziny, dzień oznacza 48 oczek, więc w konsekwencji cały rok to dwumetrowy szal. Zegar Wilhelmsen to rzeczywiście urządzenie nawiązujące do rocznego kalendarza - nosi zresztą nazwę Time Machine 365. - Nie chodzi mi wyłącznie o to, by dobrze projektować, ale i łączyć tę pracę z poszukiwaniem choćby nowych oddziaływań pomiędzy człowiekiem a jego najbliższym otoczeniem, światem przedmiotów. Stąd także humor, który towarzyszy moim projektom - przyznaje autorka.

Teraz Wilhelmsen spędza trzy miesiące w rezydencji w Danish Art Workshops, gdzie ma do dyspozycji biuro projektowe oraz różnorodną merytoryczną pomoc. To część nagrody, którą otrzymała, oprócz 50 tys. duńskich koron, które przekazano jej na pokrycie kosztów materiałów. - Lubię Kopenhagę, a jeszcze bardziej cieszę się z możliwości pracy w takim środowisku zawodowym. To mnie stymuluje - mówi na swoim blogu designerka, która w Kopenhadze będzie nie tylko pracować nad kolejnymi etapami wdrażania swojego produktu, ale również przygotuje wystawę w siedzibie Normann Copenhagen.

Zegar nie tylko odmierza czas, ale potrafi też wydziergać ciepły szalik. fot. ARC

Siren Elise Wilhelmsen zwyciężyła w konkursie dla młodych designerów. fot. ARC