MUZEUM SUSCH GRAŻYNY KULCZYK. PRZYSTANEK NA ŻĄDANIE CZY NOWE POJĘCIE EKSKLUZYWNOŚCI?

TEKST: DOROTA STĘPNIAK, ZDJĘCIA: CONRADIN FREI

SUSCH 30.6.2019

ARCHITEKTURA MIEJSCA SZTUKA

Dzisiejsze kobiety załatwiają sprawy po swojemu. Zaczynają ufać intuicji i nie boją się ryzykownych przedsięwzięć – są świadome drzemiącego w nich potencjału. Tak postąpiła Grażyna Kulczyk, która po wielu próbach stworzenia w Polsce Muzeum Sztuki Współczesnej opartej na jej prywatnej kolekcji obejmującej ponad pół tysiąca dzieł postanowiła ruszyć pod prąd. Tak na drodze z Zurychu do alpejskich kurortów Davos i Sankt Moritz w styczniu tego roku powstało muzeum wpisane w zabytkową architekturę miasteczka liczącego niewiele ponad 200 mieszkańców.
W średniowiecznym klasztorze z 1157 roku i mieszczącym się obok browarze dwóch młodych architektów – Chasper Schmidlin oraz Lukas Voellmy – wraz z polską milionerką stworzyli obiekt porównywalny przez krytyków architektury do Glenstone z obrzeży Waszyngtonu, chińskiej Cave-Like Gallery i duńskiego muzeum zbudowanego w pobliżu bunkru z czasów II wojny światowej. W ten sposób w mieście, które ominęlibyśmy, gdybyśmy w podróży autobusem nie wcisnęli przycisku „przystanek na żądanie”, powstało Muzeum Susch.

Od pomysłu do otwarcia muzeum minęło zaledwie pięć lat; w tym czasie poza formalnościami trzeba było zjednać do koncepcji mieszkańców, powiększyć przestrzeń wystawienniczą przy użyciu dynamitów, które w ciągu roku pozwoliły usunąć w sumie 9 tysięcy ton skał, i przekopać pod ulicą tunel łączący muzealne budynki. W ten sposób powstał labirynt 25 różnorodnych sal: od wystawienniczych po biurowe, rezydencjonalne i restauracyjne (dzięki temu liczba lokali gastronomicznych w mieście wzrosła do… trzech). I choć opis terenu budowy zdaje się być brutalny dla otoczenia, wszystkie prace wykonano z poszanowaniem okolicznych wartości, angażując miejscowych rzemieślników i ekspertów. Wsłuchanie się w malowniczą okolicę przez Günthera Vogta, architekta przestrzeni znanego między innymi z projektu zagospodarowania terenu wokół Tate Modern, spowodowało, że muzeum na pierwszy rzut oka jest niezauważalne, a jego magia kryje się we wnętrzu.

Centralną częścią budynku, wokół której rozplanowane są pomieszczenia, jest 17-metrowa wieża chłodnicza (przedłużona poprzez wpuszczenie w głąb ziemi dodatkowych 4 metrów). W jednym z wywiadów z architektami możemy przeczytać na jej temat: „To było dla nas oczywiste, że jest to przestrzeń z ogromnym potencjałem i powinna stać się głównym elementem muzeum”. Umieszczony w tym miejscu obiekt site-specific oświetlony jest iluminacją opartą na świetle naturalnym.

Wpisany do lokalnego rejestru zabytków budynek położony na pochylonym w kierunku płynącej obok rzeki Flüela Pass zboczu zapożyczył z niej piasek, który połączony z kamieniami stworzył gładką posadzkę galerii. Do pokrycia pozostałych podłóg w budynku i do zabudowy szatni użyto drewna z pobliskiego lasu. Wspominając pracę przy tworzeniu 35 tysięcy metrów kwadratowych, Grażyna Kulczyk mówi: „Było dla mnie ważne, by pracować z architektami, którzy znają okolice i będą rozumieli jej unikalną funkcję w trakcie interwencji w jej strukturę. Rodzina Chaspera wywodzi się z doliny Engadyny, a Lukas odwiedzał tereny Susch przez wiele lat, dlatego byłam przekonana, że uszanują charakter tego miejsca”.

Założycielka podkreśla, że „celem Muzeum Susch jest kontemplacja i wyzwanie, by zaakceptować pomysł na miejsce jedyne w swoim rodzaju”.

Szacunek dla mieszkańców Susch widzimy również w nazewnictwie prowadzonych przez Muzeum aktywności, czyli cyklu debat i konferencji „Disputaziuns Susch”, czy programie rezydencyjnym „Temporars Susch” zapisanych w języku retoromańskim, który jest powodem dumy dla lokalnej społeczności.

W pewnym momencie Grażyna Kulczyk zauważyła, że przez lata jej zainteresowania krążą wokół tematu kobiety oraz sztuki konceptualnej – to dlatego zdecydowała, by stały się one główną osią budowanego przez nią zbioru. Tytuł eseju norweskiej pisarki Siri Hustvedt „Kobieta patrząca na mężczyzn patrzących na kobiety” to temat inauguracyjnej wystawy w muzeum pod kuratelą Kasi Redzisz z Tate Liverpool; prawie 40 procent prac pochodzi ze zbioru założycielki muzeum. W stałej kolekcji Susch znajdziemy również 11 prac polskich i zagranicznych artystów, takich jak: Zofia Kulik, Piotr Uklański, Magdalena Abakanowicz, Adriana Villara Rojasa czy Monika Sosnowska.

Jedna z najbogatszych Polek mówi o sobie, że jest po prostu uparta. To pozwala jej wypracować mądry sposób na osiągnięcie celów. Ta czołowa kolekcjonerka sztuki będąca w radzie Tate Modern, Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie oraz w Stowarzyszeniu Modern Women’s Found w nowojorskim Museum of Modern Art, zaczynała w latach 80. od wieszania obrazów w salonach dealerów samochodowych – w ten sposób w otwierającej się na nową epokę Polsce połączyła sztukę z dobrami luksusowymi i przestrzenią komercyjną. Późniejszy Stary Browar w Poznaniu z założenia miał być finansowany przez towarzyszące mu centrum handlowe. A jak będzie w przypadku projektu Slow Art, jak określa szwajcarskie muzeum Grażyna Kulczyk? Jedno jest pewne: jesteśmy świadkami historycznej zmiany pokazującej proces wpływu sztuki na życie cichego miasteczka i jego codziennej infrastruktury, a być może jesteśmy też na początku urzeczywistnienia nowego pojęcia ekskluzywności.

Więcej na: www.muzeumsusch.ch