LONDON DESIGN FESTIWAL: NASTAŁA NOWA ERA

EWA I WOJCIECH TRZCIONKA, KORESPONDENCJA Z LONDYNU

26.9.2011

WYDARZENIA

Już po raz 9. w dniach 17-25 września odbył się London Design Festiwal - najbardziej okazała i - zdaniem komentatorów - najlepsza z wszystkich dotychczasowych edycji. 200 partnerów zorganizowało łącznie 280 wydarzeń w 25 dyscyplinach designu.
- Design idzie dziś ręka w rękę z innowacją. A my od początku założyliśmy sobie, że będziemy pracować z najlepszymi - mówił przed festiwalem jego dyrektor Ben Evans. Dziennikarze portalu DesignAlive.pl przez kilka dni przemierzali Londyn wzdłuż i wszerz, aby sprawdzić te słowa. Wszystko okazało się prawdą: festiwal miał ogromny rozmach, znakomite nazwiska, świetny program, a kuratorzy wykazali się wyjątkowym wyczuciem trendów i tematyki.

Tradycyjnie już najlepsze wystawy zagościły Victoria and Albert Museum, największym na świecie ośrodku prezentującym sztukę i design. Wszystkie wystawy można tu oglądać za darmo i to codziennie, a w piątki nawet do godz. 22.00. Niezwykła była instalacja braci Ronana i Erwana Bouroullec, którzy wraz producentem tkanin Kvadrat zaadoptowali 240 m kw. przestrzeni Raphael Court, w której znajduje się siedem ogromnych dzieł Rafaela, wybitnego twórcy epoki Renesansu. Na instalacji, przypominającej wielkie łoże, każdy mógł przysiąść, odpocząć i do woli chłonąć otaczającą sztukę. W V&A można było również oglądać rozrzuconą po całym muzeum wystawę obrazującą materiałową rewolucję w dzisiejszym świecie, przyszłe ikony designu (wg. subiektywnego wyboru V&A), genialną ekspozycję "Postmodernism 1970-1990" (trwa do 15 stycznia 2012) czy prezentację "Power of making" ukazującą renesans rzemiosła. I tu ciekawostka. Obok ręcznie tkanych z wikliny trumien z Ghany, czy ekskluzywnych, bo wykonanych z wielką precyzją aparatów fotograficznych, ujrzeliśmy… stringi z Koniakowa (Beskid Śląski) wykonane tradycyjną sztuką koronczarską - tą samą, którą góralki szydełkowały piękne obrusy dla papieża Jana Pawła II. Kuratorów wystawy zachwycił fakt, iż mieszkanki Koniakowa potrafiły dostosować się do wymogów rynku i gdy tradycyjne serwety przestały się sprzedawać, przerzuciły się na bieliznę oferowaną na cały świat przez internet.

W ramach festiwalu odbyły się też targi 100% Design (zorganizowano je po raz 17.), podczas których projektanci i firmy z całego świata prezentowali nowości z wyposażenia wnętrz, nowe materiały, instalacje, rozwiązania architektoniczne czy produkty przyszłości. Były też krajowe stoiska. Pokazali się na nich Czesi, Francuzi, Norwegowie, Austriacy, Argentyńczycy, Węgrzy, Koreańczycy, Hiszpanie, Tajwańczycy oraz Włosi. Polacy zaprezentowali się z wystawą "The Spirit of Poland" ukazującą oświetlenie Kafti Design, Puff Buff i Emandes. Swoje stoiska miały też firmy Bejot (meble biurowe i do przestrzeni publicznych) oraz Beyond Standards (ławka Coffee bench).

Piękne meble i nowe trendy można było poznać podczas mniejszych i większych eventów. W Tramshed (dawna zajezdnia tramwajowa) po raz drugi w ramach festiwalu pokazano "mieszankę mebli" młodych projektantów i ekskluzywnych marek. I tu dominował trend rzemiosła, tyle że dopieszczonego w każdym calu. Zaprezentowano też koncepty, czy krótkie serie produktów z wykorzystaniem naturalnych materiałów. Nowości z wyposażenia wnętrz można było oglądać również w Tent London, gdzie zaprezentowało się 200 marek z 18 krajów. A jeżeli komuś było mało, mógł odwiedzić np. galerię Fumi, gdzie Max Lamb prezentował wypieszczone, pojedyncze egzemplarze mebli ze swojej nowej kolekcji. Można je było od razu kupować. Ceny? Od 3000 do 5000 funtów za sztukę.

Stylowo i drogo było też w okolicach biura projektowego, restauracji i sklepu należących do wybitnego brytyjskiego projektanta Toma Dixona, gdzie można było podziwiać najnowsze modele Aston Martina, czy imprezie magazynu "Wallpaper" (tylko za zaproszeniami, o które trzeba się wręcz bić), gdzie holenderska marka Bernhardt zaprezentowała nowe meble i materiały. A na każdą kieszeń był bazar "Origin", na którym oferowano unikatową porcelanę, biżuterię, tekstylia i inne drobnostki.

- Londyński festiwal definitywnie zakończył erę postmodernizmu i rozpoczął nową - rzemiosła i organicznego projektowania - podsumowała Zuzanna Skalska, trendwatcherka z Polski na co dzień pracująca w Holandii, z którą przez dwa dni odkrywaliśmy stolicę Wielkiej Brytanii przez pryzmat designu.

Więcej: www.londondesignfestival.com


Instalacja "Timber Wave" pod Victoria and Albert Museum. fot. Wojciech Trzcionka

Koronki z Koniakowa w Victoria and Albert Museum. fot. Wojciech Trzcionka

Fractal studia Platform - najlepszy przykład nowej technologii, gdyż wykonany w technologii trójwymiarowego druku. fot. Wojciech Trzcionka

Niezwykła instalacja braci Ronana i Erwana Bouroullec, którzy wraz producentem tkanin Kvadrat zaadoptowali 240 m kw. przestrzeni Raphael Court. fot. Wojciech Trzcionka

W Tramshed (dawna zajezdnia tramwajowa) po raz drugi w ramach festiwalu pokazano "mieszankę mebli" młodych projektantów i ekskluzywnych marek. fot. Wojciech Trzcionka

Wystawa "Last Supper - The Coppy Kitchen" w domu aukcyjnym Christies z udziałem polskiej projektantki Oli Mireckiej. fot. Wojciech Trzcionka