KTO UJARZMI ROZPUSZCZONEGO DZIECIAKA?

EWA TRZCIONKA, MARCIN MOŃKA

4.11.2011

WYDARZENIA

Jeszcze nigdy w historii świata architektoniczna tkanka nie powstawała w takim tempie. Trwa wyścig. Kto wybuduje wyższy, większy, bardziej luksusowy budynek? Ścigają się Azja, Ameryka Północna, Europa i kraje arabskie, czyli bogata północ. Biedne południe tymczasem boryka się z przeludnieniem i buduje nowe mieszkania.
- Dzisiejsza architektura z konieczności zapewnia byt biedniejszej części świata, a jednocześnie zaspokaja fanaberie zamożnej mniejszości naszego globu, gdzie architektura przestała być odpowiedzią na potrzeby, a spełnianiem zachcianek i ambicji deweloperów i kilku architektów - mówił podczas Łódź Design Festiwalu Jarosław Trybuś, historyk sztuki, krytyk architektury i założyciel Centrum Architektury.

Nietrudno zauważyć, że od kilku dekad powstają efektowne (czasem nawet efekciarskie) budowle i budynki, takie jak Muzeum Gugenheima w Bilbao czy najwyższy na świecie obiekt Burj Khalifa w Dubaju. Kilku "starchitektów" projektuje monumentalnie i okazale, a ich fani uprawiają rozrywkowe pielgrzymki do ich dzieł. - Architektura ostatnich lat przypomina rozwydrzone dziecko w piaskownicy. Wychowane bezstresowo, dostające wszystkiego, czego zapragnie: nowe technologie, materiały i do tego głośno krzyczy - mówił Trybuś. - Co więcej nowe budynki powstają bez świadomości tempa zmian i niebawem staną się śmieciem, podkładem pod autostrady, gdy tylko zmieni się moda.

A tymczasem każde 1000 kg cementu oznacza 900 kg dwutlenku węgla wyemitowanego do atmosfery. To tylko jedna ze statystyk. Co więcej, do 2050 roku populacja ludności na całym świecie ma wzrosnąć o 3 miliardy. Specjaliści wyliczają również, że wówczas w miastach będzie żyć ok. 80 procent wszystkich mieszkańców globu. Aby wyżywić wszystkich mieszkańców będą niezbędne nowe pola uprawne, jednak naukowcy przekonują o trudnościach z odnalezieniem nie tylko terenów uprawnych, zwracają również uwagę na ilość dwutlenku węgla, jaką do atmosfery mogą emitować choćby pojazdy dowożące żywność do miast.

To tylko kilka wątków pojawiających się na jednej z głównych ekspozycji tegorocznej edycji festiwalu Łódź Design. Wystawa "Przekierowanie. O architekturze" mówiła nie tylko o nadchodzących zagrożeniach, ale również próbowała odpowiedzieć, co w nieodległej przyszłości może stać się lekarstwem na obecną sytuację w architekturze ze wszystkimi powiązanymi z nią zjawiskami życia codziennego.

Gdzie tkwią źródła architektury jutra? Na pewno stymulują ją pojawiające się oddolnie protesty i inicjatywy lokalne. Wysiłek podejmują również sami architekci a także badacze zjawisk demograficznych, naukowcy, socjologowie. Stąd na ekspozycji ogromne wrażenie wywierły propozycje związane z miejskim rolnictwem, eko-estetyką, dataizmem i nową pracą i nową edukacją oraz kulturą współuczestniczenia. W każdej z tej przestrzeni kuratorzy wystawy odnaleźli wyraziste przykłady, obrazujące szereg potencjalnych rozwiązań, polepszających nie tyle samą architekturę co jakość ludzkiego życia.

Jedno wydaje się pewne: dotychczasowe rozwiązania w architekturze i urbanistyce dotknął kryzys, a wartości jakim wciąż hołdują twórcy w wielu krajach świata są bliskie rozkładu. Stąd nieustanna potrzeba poszukiwań i "zmiękczania" stabilnej i trwałej architektury, zbyt rzadko poddającej się zmianom.

Wystawę "Przekierowanie. O architekturze" można było oglądać do 30 października w Centrum Festiwalowym.

"Przekierowanie" było jedną z głównych wystaw tegorocznej edycji Łódź Design Festival. fot. Wojciech Trzcionka

Czy architektura znalazła się w kryzysie - to pytanie pojawiało się często na tegorocznym festiwalu. fot. Wojciech Trzcionka

Na ekspozycji pojawiły się projekty, czerpiące całymi garściami z doświadczeń natury. fot. Wojciech Trzcionka

Na ekspozycji zaprezentowano przykłady dobrych rozwiązań z całego świata. fot. Wojciech Trzcionka

Ogromne wrażenie wywarły propozycje związane z miejskim rolnictwem. fot. Wojciech Trzcionka

Wystawa trwała do 30 października. fot. Wojciech Trzcionka