GROBELNY PRZEKONUJE: NAJWAŻNIEJSZY JEST ODBIORCA

30.12.2010

LUDZIE

- Moja sofa nazywa się Variety, czyli różnorodność. Myśląc o przyszłych klasykach zdałem sobie sprawę, że najważniejszy jest odbiorca. A odbiorca jest różnorodny: każdy ma inne wymagania i upodobania - mówi w rozmowie z DesignAlive.pl projektant Paweł Grobelny.
Celem zamkniętego, międzynarodowego konkursu zorganizowanego w 2009 roku przez Comforty Living była próba zdefiniowania przyszłych klasyków designu. Dziewięciu designerów, ocenianych przez dziewięciu ekspertów, stworzyło prototypy mebli tapicerowanych. Zwycięzca (Floating Sofa Philippe’a Nigro) zostanie wdrożony do produkcji. Dwa wyróżnione projekty (Variety Pawła Grobelnego oraz Palafitte studia Lucidi Pevere) zostały również rekomendowane do wdrożenia. Efekty pracy designerów - dziewięć prototypów - można było oglądać w warszawskim CSW Zamek Ujazdowski w dniach 5-18 listopada br.

Rozmowa z Pawłem Grobelnym, projektantem

Jaka jest Twoja definicja klasyki?
- Prostota, ponadczasowość, a najważniejsze to chyba proporcje.

Dlaczego te siedziska przypominają klocki? Czy potrafiłbyś wyjaśnić skąd się wziął nurt modułowości we współczesnym meblarstwie? Nie mogę oprzeć się porównaniu twojego projektu z sofą Polder Helli Jongerius, kojarzy mi się też z meblami z kolekcji Ligne Roset (seria Confluences, proj. Philippe Nigro).
- Modularność to nurt obecny nieprzerwanie, nie tylko współcześnie. Ale u mnie idea tworzenia z modułów wynika z tego, że każdy element jest obity tkaniną o innym odcieniu danego koloru, czyli np. w odniesieniu do prototypu jest ona cała niebieska, od najjaśniejszego do najciemniejszego...

Czy te moduły można zestawiać w dowolny sposób?
- Nie do końca, niektóre elementy można wyjmować i wtedy są pufami. Ale najważniejsze w tym projekcie, coś, co jest w nim nowe, innowacyjne, to to, że kolor nie jest tylko elementem dekoracyjnym. Jest też nośnikiem informacji: czym ciemniejszy niebieski tym gęstsza pianka w środku. Jest siedem odcieni, a więc siedem twardości. Gdy lubisz miękkie siedzisko, wybierasz przestrzeń, która jest jaśniejsza...

Będąc na wystawie nie sposób było tego doświadczyć...
- No tak, to jest powszechny problem z prezentacjami designu - albo nie można siadać na meblach - a przecież to przedmioty użytkowe - albo nie są wystarczająco opisane. Oglądasz obiekty i czasami nie dowiadujesz się o nich najważniejszych informacji... na przykład ostatnio ta targach w Mediolanie poszedłem na taką malutką wystawę. Na początku wydała mi się mało interesująca. Zainteresowała mnie dopiero, kiedy podeszła do mnie projektantka i zaczęła opowiadać o tych obiektach, mówić dlaczego i jak są wykonane. I okazało się, że to jedna z najlepszych wystaw jakie zobaczyłem na tych targach. Tego właśnie często mi brakuje: dobrej konfrontacji obiektów z informacją o nich. Wracając do tematu: moja sofa nazywa się Variety, czyli różnorodność. Myśląc o przyszłych klasykach zdałem sobie sprawę, że najważniejszy jest odbiorca. A odbiorca jest różnorodny: każdy ma inne wymagania i upodobania. Jedni lubią siedziska bardziej miękkie, inni twardsze, głębsze albo płytsze, oparcia wyższe czy niższe - dlatego ta sofa jest zróżnicowana. Przeczytałem, że ktoś o niej napisał, że jest pejzażowa - bardzo mi się spodobało to określenie.

Czy mógłbyś też opisać twój sposób pracy? Z kim i gdzie pracujesz?
- Często szkicuję w podróży, zawsze zabieram ze sobą szkicownik. Ten etap pracy jest bardzo ważny - daje mi dużo satysfakcji, ale niestety czuję, że mam na niego coraz mniej czasu. Kolejne etapy to już urzeczywistnianie tych pierwszych idei. To proces całkowicie różny od obcowania sam na sam ze szkicownikiem - polega na współpracy z ludźmi odpowiedzialnymi za poszczególne etapy czy elementy projektu. Ważne jest, żeby podczas pracy nad projektem umieć utrzymywać równowagę pomiędzy tymi etapami.

Kiedy odczuwasz największą satysfakcję?
- Z jednej strony wtedy, kiedy materializuje się projekt, kiedy mogę zobaczyć go w skali 1:1. Ale z drugiej strony coraz bardziej doceniam sam proces i spotykanie nowych ludzi przy okazji kolejnych projektów.

Co robisz, kiedy nie pracujesz?
- Nie ukrywam, że praca zabiera mi mnóstwo czasu. Ale nie jestem pracoholikiem - moja praca jest moją pasją, dlatego też nigdy nie potrzebowałem dodatkowego hobby. Moja praca to nie tylko projektowanie: interesuje mnie też strona teoretyczna designu. Coraz więcej czasu spędzam też na realizacji wystaw designu.

Czy polski design wyróżnia się czymś na mapie świata, Europy?
- Tak, to jest szczególnie zauważalne kiedy prezentuje się wystawy polskiego designu na zagranicznych festiwalach - to, co wydaje się szczególnie atrakcyjne dla odbiorców to nasze kombinowanie, zaradność. Po części swoją narodową specyfiką wpisujemy się też w trendy panujące w Europie Zachodniej. Mnie osobiście cieszy, że zaczynamy być obecni na ważnych festiwalach i wystawach zagranicą.

Rozmawiała: KLARA CZERNIEWSKA

Paweł Grobelny - projektant i kurator designu. Absolwent Wydziału Architektury i Wzornictwa poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, studiował też w Paryżu i Lyonie. Wielokrotnie nagradzany, m.in. w Parckdesign 2008, Prodeco 2006 i 2008, Machina Design Awards 2009. Projektuje meble, wnętrza i przestrzenie publiczne. Chętnie zajmuje się też art designem.

Paweł Grobelny - projektant i kurator designu. fot. ARC

Paweł Grobelny - absolwent Wydziału Architektury i Wzornictwa poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, studiował też w Paryżu i Lyonie. fot. ARC

- Moja sofa nazywa się Variety, czyli różnorodność. Myśląc o przyszłych klasykach zdałem sobie sprawę, że najważniejszy jest odbiorca. A odbiorca jest różnorodny: każdy ma inne wymagania i upodobania - mówi w rozmowie z DesignAlive.pl projektant Paweł Grobelny. fot. ARC

Sofa Variety Pawła Grobelnego. fot. ARC