ESTETYKA W OSTATNIEJ DRODZE

MARCIN MOŃKA

16.11.2010

RZECZY

Przełom października i listopada może wprowadzać w specjalny nastrój, wywołany bliskością Wszystkich Świętych. Jednak część projektantów w klimatach tanatologicznych powstaje częściej niż kilka dni w roku. - W europejskim designie panuje tendencja polegająca na tym, że nie proponujemy już tylko przedmiotu, ale i usługę - mówi ceramik Bogdan Kosak. W Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie otwarto w piątek wystawę zaprojektowanych przez niego urn pogrzebowych. Tą ekspozycją Kosak stawia pytanie o miejsce estetyki w ostatniej drodze zmarłego.Przełom października i listopada może wprowadzać w specjalny nastrój, wywołany bliskością Wszystkich Świętych. Jednak część projektantów w klimatach tanatologicznych powstaje częściej niż kilka dni w roku. - W europejskim designie panuje tendencja polegająca na tym, że nie proponujemy już tylko przedmiotu, ale i usługę - mówi ceramik Bogdan Kosak. W Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie otwarto w piątek wystawę zaprojektowanych przez niego urn pogrzebowych. Tą ekspozycją Kosak stawia pytanie o miejsce estetyki w ostatniej drodze zmarłego. - Dlaczego to jedno z najważniejszych wydarzeń w egzystencji każdej ludzkiej istoty miałoby być bezwiednie skazane na kicz, brzydotę i zwykły brak elegancji - pyta ceramik.
Urna dekorowana grafiką
Zaprojektowana przez niego kolekcja urn trafiła już do produkcji. Urna, mimo całego majestatu śmierci, nadal pozostaje naczyniem użytkowym. W tych kategoriach myśli o niej projektant. Jego projekty najczęściej są trzyczęściowe, składają się na nie: naczynie na prochy, naczynie na pamiątki oraz pokrywa. Kosak stawia na prostotę oraz kolorystykę (dla projektanta najbardziej przygnębiające są kolory żółty oraz niebieski). - W tych trudnych chwilach, gdy odchodzi od nas ktoś bliski, pomaga nam sztuka - przyznaje. Dlatego też jego urny, według życzenia, mogą być dekorowane grafiką czy dziełami sztuki. Wystawę "Urna - Naczynie / Naczynie - Urna" można oglądać do 5 grudnia. Ekspozycja odbywa się pod patronatem DesignAlive.pl

Projekty Kosaka to najnowsza propozycja designu funeralnego. Temat śmierci a następnie pochówku i rozmaitych form upamiętniania zmarłego jest znany już od lat. Oczywiście nie można unikać analogii nawet z najdalszą przeszłością, gdyż każda kultura kształtowała własne sposoby na zaspokojenie tych z jednej strony metafizycznych, a z drugiej bardzo egzystencjalnych i użytkowych potrzeb. Od kilkudziesięciu lat szukamy zupełnie nowych środków wyrazu, czasami zupełnie odległych od funeralnych tradycji.

Amerykański pisarz i dziennikarz Hunter S. Thompson, autor kultowego "Lęku i odrazy w Las Vegas" nie mógł konwencjonalnie opuścić tego świata, popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę. W równie niestandardowy sposób został "pochowany". Ponieważ życzył sobie, by jego prochy zostały wystrzelone z armaty, tak też się stało. I cóż, nie był jedyny. Coraz więcej osób schodzi z tego świata "wystrzałowo" - ich prochy są na przykład wystrzeliwane razem z fajerwerkami. Coraz częściej forma pożegnania z tym światem jest odbiciem stylu życia zmarłego. Jeżeli nie był mu obojętny los matki Ziemi to i po śmierci nie chce szkodzić środowisku. Kremacja ciała lub przynajmniej pochówek w biodegradowalnych trumnach to punkt obowiązkowy.

Trumna niczym śpiwór
Holenderska projektantka Antoinette Klawer wymyśliła trumnę z gazet, która niczym śpiwór, miękko spowija zmarłego i co istotne - rozkłada się razem z ciałem. Był to jeden z pomysłów jakie powstały w ramach projektu Post Mortem - Design for death, funeral and mourning, realizowanego przez absolwentów Design Academy Eindhoven, który pokazali cztery lata temu podczas Dutch Design w Mediolanie. Jeszcze dalej idzie brytyjski projektant William Warren. Jego regał można wykorzystać za życia i po śmierci. Najpierw służy jako mebel do przechowywania na nim rzeczy, a później z łatwością można z niego złożyć trumnę. Jeszcze inna koncepcja? Powrót do natury, czyli "zielone" pogrzeby. Prochy umieszcza się w specjalnej urnie, która jest wykonana z łatwo rozkładającego się materiału. Zaś do jej górnej części wkłada się nasionko ulubionego gatunku drzewa zmarłego. I tak oto prochy stają się nawozem dla rośliny, a miejsce jego spoczynku zamienia się w las.

W nieco inny sposób zjawiska i siły natury angażuje projekt węgierskiego Ivanka Studio. Ich wzmocniony włóknami betonowy nagrobek See You "nie tylko łączy tych, którzy odeszli z tego świata z tymi, którzy na nim pozostali, ale także sprawia, że rodziny mają poczucie wspólnoty". Jego wygląd zmienia się wraz z upływem czasu i działania natury. Delikatne, wyprofilowane wgłębienie w płycie nagrobka, po napełnieniu się na przykład deszczówką, tworzy krzyż, w którym odbija się niebo, drzewa - cały zewnętrzny świat.

Nadine Jarvis jest autorką projektu RiP - Rest In Peace. To ceramiczna urna, którą zawiesza się na drzewie. Może tak przetrwać od roku do trzech lat, ale i tak każda z nich spada, rozbija się, a prochy są rozwiewane przez wiatr. Brytyjka zrobiła też inny projekt - ptasi karmik, który powstał z ludzkich prochów i ptasiej karmy. Dokonuje się swoista reinkarnacja poprzez włączenie człowieka w życie ptaka.

Sposób pochowania, pożegnania zmarłego to jedna kwestia, druga - w jaki sposób ocalić go od zapomnienia. Rumuńska Sapanta słynie z "Wesołego Cmentarza". Przy każdym grobie umieszcza się niebieski krzyż z obrazkiem "opowiadającym" o osobie, która spoczywa w tym miejscu. Bez problemu znajdziemy księdza, policjanta, czy weterynarza. Ale dowiemy się też kto za bardzo lubił śliwowicę, kłócił się często żoną albo zginął tragicznie - wpadł pod pociąg, utopił się, czy też został zastrzelony. 


Dzieła giną pod ziemią

Równie wiele mogą też zdradzić trumny, które projektuje pochodzący z Ghany Ablade Glover. Pozornie jego obiekty mogą wprawiać w osłupienie, bowiem Afrykańczycy składają u projektanta zamówienia na bardzo zindywidualizowane trumny. A te przyjmują, stosując język współczesności, bardzo "finezyjne kształty". Stąd też spod ręki Glovera wychodzą (wykonane jednak przez miejscowych rzemieślników) trumny o kształcie butelki coca-coli, samochodu, łodzi, męskiego przyrodzenia... Wszystko pozostaje w związku z życiem zmarłego, czym się zajmował, jakie życie prowadził, jak chcemy go zapamiętać. Glover jako artysta ma jednak pewien problem z dziełami. Narzeka że przedmioty którym poświęca tyle czasu i energii bardzo szybko trafiają pod ziemię. Zaznacza przy tym jednak, że są to nowe domy, coś najbardziej bliskiego zmarłym, i w nich powinni czuć się najlepiej.

"Gdy ktoś jest pochowany, możesz najwyżej odwiedzić jego grób. Ja mam teraz coś stałego i cennego przy sobie, odkąd dałam zrobić ten wisiorek" - wyznaje owdowiała klientka amerykańskiej firmy LifeGem, która opracowała specjalną technologię zamieniania prochów lub pukli włosów zmarłych w sztuczne diamenty. Upamiętniające zmarłych diamenty oferuje także brytyjska Phoenix Diamonds, nawiązując do mitu o Feniksie odradzającym się z popiołu.

Podobny pomysł miała także Anna Schwamborn, pracująca dla Alexandra McQueena i Vivienne Westwood. Stworzyła ona kolekcję biżuterii zrobionej z włosów, skremowanych prochów zmarłych i bone china (rodzaj porcelany) w kolorze czarnym.

Według holenderskiej projektantki Merel van Tellingen z diamentu z prochów ludzkich można zrobić igłę do adaptera, by słuchać na nim winylowych płyt z głosem zmarłego. Z "odzyskanych" z prochów: wapnia - można zrobić kredę, a węgla - ołówki-bąki, które wprawione w ruch pozostawiają grafitowe ślady. Jak na razie te pomysły pozostają jedynie koncepcją artystyczną.

I w ołówek się obrócisz
Wspomniana wcześniej Brytyjka Nadine Jarvis wmyśliła również, by prochy zmarłego wykorzystać do zrobienia ołówkowych grafitów. Materiału wystarcza na zrobienie 240 ołówków i tyle mieści się w pudełku. Każdy z nich jest podpisany imieniem zmarłego. Ołówki wyjmuje się pojedynczo, a gdy się stępią, można skorzystać z temperówki i w ten sposób pudełko zamienia się z czasem w urnę z prochami. Opakowanie ma wbudowane specjalne okienko, które pokazując ile zostało ołówków, uzmysławia zarazem upływ czasu.

Wielu zmarłych, zwłaszcza tych których życie upływało w otoczeniu luksusu i bogactwa, również po śmieci, podczas ostatniej drogi, może liczyć na szczególną formę pochówku i jego oprawę. Z myślą o luksusowych pogrzebach ceniony projektant Timothy Jacob Jensen stworzył "Diamentowe Trumny". Są wykonane ze skandynawskiej brzozy, i są dostępne w kolorze białym i czarnym. Powierzchnia trumny jest bowiem lakierowana. Diamentowe Trumny studio Jacob Jensen Design zaprojektowało na okoliczność 100-lecia istnienia znanych duńskich producentów trumien Tommerup Kister. Inspiracją dla Jensena stała się forma diamentu, jego kształt a także cała symbolika związana z wiecznością, czystością i szlachetnością. Najważniejszy jest szczyt trumny, podobnie jak w fakturze diamentu. Trumna jest wyściełana ekologiczną bawełną, posiada skromne zdobienia, przedstawiające m.in. motyle. - Motyle są bowiem symbolem duszy opuszczającej ciało - przyznaje projektant.

Ceramik i projektant Bogdan Kosak zwraca uwagę na estetykę urn, często pomijaną w Polsce. fot. Wojciech Trzcionka

Wystawę "Urna - Naczynie/Naczynie - Urna" można oglądać do 5 grudnia. fot. Wojciech Trzcionka

Z myślą o luksusowych pogrzebach ceniony projektant Timothy Jacob Jensen stworzył "Diamentowe Trumny". fot. ARC

Holenderska projektantka Antoinette Klawer wymyśliła trumnę z gazet, która niczym śpiwór, miękko spowija zmarłego. fot. ARC

Ivanka Studio stworzyło wzmocniony włóknami betonowy nagrobek See You. fot. Wojciech Trzcionka