DMY: INSPIRACJE OPANOWAŁY BERLIN

DOROTA STĘPNIAK, KORESPONDENCJA Z BERLINA

6.6.2011

WYDARZENIA

O Berlinie robi się coraz głośniej w środowisku artystów. Nie tylko ze względu na wielkie możliwości, które daje stolica Niemiec, ale również, a może przede wszystkim, dzięki atrakcyjnym cenom. Te dwa czynniki coraz częściej wpływają na decyzje artystów i projektantów o przeniesieniu tu swoich studiów. Berlin to również miejsce gdzie od 2003 roku rozwija się inicjatywa DMY.
W tym roku po raz drugi projektantów, przedstawicieli firm, jak i młodych twórców prezentujących się w ramach międzynarodowego festiwalu designu można było zobaczyć na terenie starego portu lotniczego Berlin-Tempelhof. Niebywała przestrzeń opuszczonych dziś hangarów podkreślała charakter największego i najważniejszego wydarzenia o tematyce projektowej w Niemczech. Punkt ten jest oddalony o 4 km od ścisłego centrum i coraz częściej przeznaczany jest pod podobną działalność eventową. Miejsce to doskonale się sprawdza, motywując do dyskusji, wymiany poglądów, nawiązywania kontaktów i oczywiście prezentacji dokonań twórców o różnych polach działania.

Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu była "Kopia vs. Inspiracja", będąca jednym z kryteriów wyboru prezentowanych projektów. Do wyróżniających się interpretacji tego tematu na pewno zaliczyć trzeba prezentację Platform 10 Royal College of Art i Household. Grupa studentów prowadzona przez Daniela Charny i Roberta Feo pokazała Copy Kichen, gdzie kuchnia potraktowana była jako centrum produkcji wykorzystując zarówno znane jak i niekonwencjonalne metody wytwarzania otaczających nas artykułów. Naprzeciw ekspozycji grupa londyńskich projektantów przedstawiła projekt Human Error, w której tradycyjne maszyny zastąpiono przedmiotami codziennego użytku i wykonującymi prace ludźmi (jednym z prezentowanych przykładów był proces nawijania nici na szpulkę przy pomocy wiertarki).

Kolejny projekt silnie nawiązujący do tematu przewodniego, to nagrodzony Endless Dirika Vander Kooij. Autor podczas ostatniego festiwalu designu w Mediolanie pokazywał go w ramach swoich studiów w Design Academy Eindhoven. Projektant zainspirowany drukarkami 3D, które budują przedmiot - układając materiał warstwa na warstwie - wykorzystał ten proces do stworzenia charakterystycznego wzoru. Prezentowana maszyna, a właściwie cały proces, dał mu nie tylko dużą elastycznoścć produkcji, ale został również oparty na wykorzystaniu odpadów. Dodatkowa zabawa kolorami pozwoliła zachować dialog między unikatowością, jaką daje rękodzieło, a możliwością seryjnej produkcji.

W tym roku oczy odwiedzających DMY skierowane były na Finlandię, pokazując jej sposób myślenia, otwartość na przyszłość i zaangażowanie w tematykę designu. Ale wśród 500 wystawców byli też przedstawiciele chociażby Szwecji, Tajwanu, Chin, Anglii, Łotwy, Belgii, Portugalii, Czech i oczywiście Niemiec. Nie mogło też zabraknąć grupy z Polski. Ich prace, w tym również premiery można było zobaczyć zarówno w wystawach zbiorowych jak i indywidualnych. Z tej licznej delegacji pozwolę sobie przytoczyć tylko kilka nazwisk i grup: Aze, Beton, Dominika Blazek, Paweł Grobelny, Grupa Produkt, Kosmos Project, Lapolka , Malafor, Karina Marusińska, Bartosz Mucha, Muka-Studio, Out of Board, Piasecki, Piotr Stolarski, Jerzy Tchórzewski, Łukasz Wysoczyński oraz studenci łódzkiej i warszawskiej ASP.

Trwający od 1 do 5 czerwca festiwal DMY to nie tylko wystawy w nieczynnym już porcie Tempelhof, ale również wystawy satelitarne w mieście, warsztaty, sympozja, konkurs dla projektantów oraz prezentacje publikacji. Więcej: www.dmy-berlin.com

DMY Opening from robertanderson on Vimeo.

Festiwal DMY odbywa się w Berlinie od 2003 roku. fot. Dorota Stępniak

Na wystawie nie zabrakło Polaków z ich projektami. fot. Dorota Stępniak

Projekt Human Error. fot. Dorota Stępniak

Na DMY zaprezentowało się ponad 500 wystawców. fot. Dorota Stępniak

Inspiracje naturą obecne były również w Berlinie. fot. Dorota Stępniak

Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu była "Kopia vs. Inspiracja". fot. Dorota Stępniak