DESIGN, KTÓRY POMAGA WYJŚĆ Z ZAKRĘTU

MAGDALENA JACKOWSKA, KORESPONDENCJA Z SAINT-ETIENNE

3.12.2010

RZECZY

Choinka, która w ciągu roku może być oryginalnym świecznikiem, efektowny stolik-ubytek, edukacyjna świnka-skarbonka, fantastyczna doniczka - te przedmioty codziennego użytku mogą do 5 grudnia oglądać goście Międzynarodowego Biennale Designu w Saint-Etienne. To jedna z największych imprez tego typu w Europie. Polska prezentuje się na biennale po raz czwarty. Wystawę "Od idei do obiektu, od obiektu do produktu" umieszczono w niezwykłych wnętrzach starej kopalni, która pełni dziś funkcję centrum artystycznego.
- W każdej z tych rzeczy jest pomysł, jakiś dowcip - mówi Michał Stefanowski, projektant i pedagog warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, jeden z inicjatorów całej akcji.- Sam mam w domu świecznik-choinkę - przyznaje.

Wszystko zaczęło się w kwietniu 2009 roku, gdy w ramach polsko-izraelskich warsztatów studenci zaprojektowali dla Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej "Być razem" w Cieszynie proste i pomysłowe przedmioty. Na tyle proste, aby podopieczni fundacji, ludzie z różnych powodów defaworyzowani na rynku pracy, mogli je własnoręcznie wykonywać. I na tyle pomysłowe, by miłośnicy designu chcieli je mieć. - Nie po to, żeby kupić je z litości, ale dlatego, że są piękne i świetnie wykonane - dodaje Mariusz Andrukiewicz, prezes fundacji. I faktycznie, wystawa budzi w Saint-Etienne duże zainteresowanie obserwatorów i widzów.

Przedmiotów jest dziesięć, ale każdy w dwóch wersjach - polskiej i izraelskiej. Pracowali nad nimi wspólnie młodzi projektanci z ASP i Politechniki w Holon. Wystawa zwiedziła już pół świata, pokazywana w Europie i Izraelu przez Instytut Adama Mickiewicza. Teraz rzeczy będą pomagać, bo ideą całego projektu był tzw. design społecznie odpowiedzialny. Polscy autorzy już zrzekli się praw do produktów, dzięki czemu tworząca je fundacja może je sprzedawać. A sprzedaż daje pracę osobom, które rzeczy produkują. - Zatrudniamy ludzi, którzy z różnych powodów nie radzą sobie na rynku pracy. Nie chcemy ich już w żaden sposób etykietować, bo dziś są normalnymi pracownikami - wyjaśnia Andrukiewicz. - Każda z tych osób miała jakiś życiowy zakręt, czy to związany z niepełnosprawnością czy bezdomnością - mówi. Celem przedsięwzięcia było to, aby świetnie zaprojektowane i wysokiej jakości przedmioty wspierały ich aktywację.

W produkcji są już świecznik-choinka oraz świnka-skarbonka. Trafiły właśnie do sprzedaży, m.in. do sklepików i galerii na krakowskim Kazimierzu. Można je też zamówić bezpośrednio w cieszyńskiej fundacji.

W przygotowaniu są kolejne z przedmiotów, z których najwięcej zainteresowania wzbudza niebanalny stolik-ubytek. - Nie ukrywam, że czekamy teraz na inwestorów, bo od zamówień zależy, czy uda się nam przetrwać - tłumaczy Mariusz Andrukiewicz.

Cena choinki zależy od gatunku drewna - najdroższa kosztuje około 150 zł. Tańszą można kupić za 90 zł. Świnka-skarbonka kosztuje 50 zł.

Choinka, która w ciągu roku może być oryginalnym świecznikiem. Kosztuje 90-150 zł. fot. ARC

Edukacyjna świnka-skarbonka. fot. ARC

Efektowny stolik-ubytek. fot. ARC

- Nie ukrywam, że czekamy teraz na inwestorów, bo od zamówień zależy, czy uda się nam przetrwać - tłumaczy Mariusz Andrukiewicz. fot. Wojciech Trzcionka

Wystawa zwiedziła już pół świata. fot. Wojciech Trzcionka