ARCHITEKTONICZNA DROGA KU CHWALE

MAC

WARSZAWA 28.12.2010

ARCHITEKTURA MIEJSCA

"Mizerna, cicha stajenka licha, pełna niebieskiej chwały…" - oto początek jednej z kolęd. Długą przeszliśmy drogę od lichej stajenki, poprzez strzeliste, gotyckie katedry, bogato zdobione, barokowe kościoły, po współczesne, mniej lub bardziej udane projekty kościołów, powstających na cześć tego, który przyszedł nas świat w skromnym żłobku.
Mogłoby się wydawać, że te najbardziej okazałe, zaskakujące kształtem czy wystrojem budowle sakralne powstały w minionych epokach i dzisiejsi architekci mają niewielkie pole do popisu. Nic bardziej mylnego. Projektowanie kościołów to wciąż nie lada wyzwanie, a ich twórcy nierzadko balansują na jakże cienkiej linii dzielącej sztukę od kiczu.

Można mieć wątpliwości czy wszystkie te obiekty powstają ku chwale Najwyższego, szczególnie w Polsce mamy wiele takich przykładów. Ale można inaczej, twórczo bawić się formą, a nie stawiać na przepych albo postawić na prostotę, minimalizm, by nie rozpraszać myśli, by nie gubić sensu, by wywołać uśmiech, by pamiętać gdzie zaczęła się ta historia…

Kościół św. Pawła w Foligno (Massimiliano i Doriana Fuksas Architects, 2009). "Duchowość i medytacja połączone ze sobą w grze naturalnego światła wpadającego pionowo i poziomo, wchodzącego w dialog z niebem". fot. ARC

Kościół Chrystusa Odkupiciela Człowieka Redemptor Hominis w Krakowie. Projekt Konior Studio. 2005 rok. fot. ARC